Około roku 2000, gdy byłam w tak zwanym "wieku dorastania" zaczęłam się przyjaźnić z tuszami, cienkopisami, a przede wszystkim z ołówkiem. Miewałam w zasadzie przeurocze pomysły... od mangi po czaszki i pistolety ;) Uczyłam się rysować twarze i inne elementy, cieniować, kolorować. Kilka prac sprzedałam, a nawet wydałam w jednym z pism o grach. Wyglądało to mniej więcej tak (im niżej, tym dawniej):