sukces = 1% talentu + 99% ciężkiej pracy

Witam na moim blogu! Zapraszam do wspólnej podróży "ku lepszemu". Będę tu zamieszczać swoje prace. Mam nadzieję, że każda z nich będzie tylko lepsza.

Sukces = 1% talentu + 99% pracy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 kwietnia 2012

Z dedykacją :)

Tribute to Natalia Stodulska :) Oraz dla jej fotografii :) Dziękuję za wspaniałe sesje - jesteś Super :) Jak największych sukcesów :*** Dziękuję!

sobota, 12 grudnia 2009

Roots, bloody roots!

Zostałam mgr polonistyki. I... czegoś mi brakowało. Myślałam nad podjęciem studiów z zakresu grafiki bądź fotografii (moja kolejna pasja...). Niestety nie wiedziałam o Sztuce Nowych Mediów, a koniecznie chciałam iść na studia, a nie jakieś tam studium (ASP nie brałam pod uwagę ze względu na pracę na pełen etat). Poszłam na psychologię (jeszcze jedna pasja) i... postanowiłam spełnić swoje marzenia. W międzyczasie dowiedziałam się o SNM... założyłam więc szkicownik, w którym zaczęłam się twórczo "wyżywać" :)



 

 

 

 

Na życiowym zakręcie...

Mam bardzo wiele zainteresowań. Przyjazne dusze mówiły "ukierunkuj się". No tak, łapanie kilku srok za ogon większości ludzi nie wychodzi na dobre. Więc... ukierunkowałam się. Zaczęłam studiować polonistykę, rozpoczęłam pracę jako copywriter. Czas na rysowanie miałam tylko wtedy, gdy złamałam nogę. Gdzieś w międzyczasie zostałam jednak grafikiem komputerowym (ale takim, który bardziej składał layouty i obrabiał fotki niż rysował :( ). Coś zaczęło się o mnie dopominać. Oto prace z tamtych lat, większość narysowana podczas zwolnienia po złamaniu nogi (około 2003-2005).



 

 

 

 

papier i ołówek

Około roku 2000, gdy byłam w tak zwanym "wieku dorastania" zaczęłam się przyjaźnić z tuszami, cienkopisami, a przede wszystkim z ołówkiem. Miewałam w zasadzie przeurocze pomysły... od mangi po czaszki i pistolety ;) Uczyłam się rysować twarze i inne elementy, cieniować, kolorować. Kilka prac sprzedałam, a nawet wydałam w jednym z pism o grach. Wyglądało to mniej więcej tak (im niżej, tym dawniej):